Kącik rodzica

10 alternatyw dla pytania: „jak było w przedszkolu?” – dzięki którym dowiesz się więcej

„Dobrze”, „nudno”, „nic się nie działo” – oto typowe odpowiedzi przedszkolaków na pytanie o to, jak przebiegł im czas w przedszkolu. Chcesz to zmienić? Zmień zatem pytania. „Dobrze”, „nudno”, „nic się nie działo” – oto typowe odpowiedzi przedszkolaków na pytanie o to, jak przebiegł im czas w przedszkolu. W rezultacie nie wiemy nic o tym, jak nasza pociecha spędziła kilka godzin. Chcesz to zmienić? Zmień zatem pytania. Przedstawiamy dziesięć takich, na które twoje dziecko z pewnością chętnie i szczegółowo odpowie.

Co dzisiaj w przedszkolu było najśmieszniejsze?

Jeśli zadasz pytanie w taki sposób, możesz na przykład dowiedzieć się, że w przedszkolu był pan, który pokazywał ciekawe sztuczki magiczne. Albo, że komuś spadła kanapka, ktoś inny powiedział śmieszny żart. Drobne rzeczy, które bawią twoje dziecko i które jednocześnie sporo ci powiedzą. Może stanowić to też wstęp do zadawania kolejnych pytań („tak, Szymonowi spadła kanapka? A co było na tej kanapce?”, „Na obiad też były kanapki?”)

Dzieci bardzo chętnie mówią o tym, co śmiesznego działo się w przedszkolu. Jeśli jednak zapytasz „Jak było”, to na pewno twoja pociecha ci o tym nie opowie. Jest to pytanie zbyt ogólne i w dziecku rodzi się poczucie wybrania czegoś szczególnie ważnego. A przecież nic takiego się nie działo ;-).

Byłam dzisiaj trochę zła, bo źle zrobiłam coś w pracy. A czy ciebie coś dzisiaj rozzłościło w przedszkolu?

Pytanie o negatywne emocje warto uprzedzić drobnym wstępem w stylu: „Coś mi nie wyszło”. Wszystko po to, aby nieco zachęcić smyka do mówienia – o złości czy smutku może nie wspominać już z wielką otwartością. Jeśli na przykład uderzyło kolegę, to łatwiej będzie mu to wyznać po takim właśnie pytaniu.

Który bohater najbardziej podobał ci się na teatrzyku?

Dzieci potrafią być tak milczące, że czasem dopiero wieczorem uświadamiamy sobie: „Chwila, on przecież miał teatrzyk i nic nie mówił”. Warto więc pytać szczegółowo nawet o „wielkie wydarzenia”. Zamiast pytać: „Jak było na teatrzyku?”, zmień pytanie na: „Który bohater podobał ci się najbardziej?” albo „Obok kogo siedziałeś? Z przodu czy z tyłu sali?”, „Jechaliście autobusem czy udaliście się pieszo?”

Z kim się dzisiaj najwięcej bawiłaś?

Możemy też zapytać: „Kogo ze swojej grupy lubisz najbardziej?”, ale to pytanie, na które dziecku może być bardzo trudno odpowiedzieć. Pytanie o zabawę i regularnie powtarzająca się w odpowiedziach osoba da nam bardziej szczegółową wskazówkę dotyczącą przyjaciół dziecka.

Czy udało ci się dokończyć ten rysunek z wczoraj?

Zabiegani, zmęczeni, w ciągłym pośpiechu – często zapominamy o takich drobiazgach, jak to, że dziecko wychodzące z przedszkola odłożyło sobie rysunek do pokolorowania „na jutro”. Pytając, warto więc wytężyć pamięć i wrócić do takich drobnych wspomnień.

Jaką zabawkę przyniósł dzisiaj Julek? A Antoś? A Iga?

W wielu placówkach istnieje zasada, że w jeden dzień tygodnia dzieci mogą przynieść do przedszkola swoją zabawkę. Wykorzystaj to i pytaj, co kto przyniósł. Takie drobiazgi najbardziej zapadają dziecku w pamięć i prowokują do dalszej, słodkiej i ważnej dla nas paplaniny.

Jakie przekąski były na balu? Kto był za co przebrany?

Bal przebierańców to chyba najważniejsze wydarzenie w życiu przedszkolaka. Może zatem cię zdziwić, gdy usłyszysz tylko krótką relację pt. „Było fajnie”. Czy oznacza to, że bal był nudny? Nie – dziecko usłyszało złe pytanie. Zamiast pytać: „Jak było?”, pytaj o przebrania, przekąski, piosenki.

Czy możemy pobawić się dzisiaj w twoje przedszkole?

Ha! Oto prawdziwy klucz dla naprawdę ciekawych rodziców ;-). Istnieje ogromna szansa, że twoje dziecko z wielką przyjemnością zgodzi się na taką zabawę. Bądź zatem przedszkolakiem (ciut niegrzecznym), a twoja pociecha niech będzie „ciocią”. Mów „pobawmy się”, „nie chcę tego jeść” i „A Zosia nie chce się ze mną bawić”. Dalej pozostaje ci już tylko obserwacja J.

Podobno macie teraz tydzień informacji o kosmosie. Czy dowiedziałeś się już czegoś ciekawego?

W wielu placówkach co miesiąc rozdawane są informatory, z których rodzice dowiadują się o planowanych tematach poruszanych z dziećmi. Wykorzystaj to do zadawania pytań swojemu dziecku. Nie pytaj jednak: „O czym dzisiaj rozmawialiście?”, ale: „Czy ciocia mówiła wam o rakietach? Nie? A o czym mówiła – może o gwiazdach?”

Ciekawe, czy zgadnę, co było dzisiaj w przedszkolu na obiad…

Uzyskanie od naszych milusińskich informacji na temat jedzenia w przedszkolu to prawdziwe wyzwanie. Najczęściej pada bowiem krótkie: „nie pamiętam” – przecież to taki nudny temat! Uczyń więc z niego zabawę. Zabawcie się w zgaduj zgadula, a twoja pociecha błyskawicznie się w to zaangażuje. Dla ułatwienia, możecie umówić się na trzy próby zgadnięcia, po których dziecko powie ci już samo ;-).

Dla chcącego nic trudnego

Wyciągnięcie od dziecka informacji na temat tego, co dzieje się w jego życiu przed osiem godzin w czasie gdy przebywa w przedszkolu jest nie tylko możliwe, ale i ważne. Czasem te rozmowy są tylko przyjemne, ale czasem stanowią też sygnał do działania. Warto więc wiedzieć – nawet, jeśli musimy się wysilić przy zdobywaniu tej wiedzy.

14117800_1794459804132706_6533651196123681393_n

Niepokojące zachowania w okresie przedszkolnym u dziecka

Około trzeciego roku życia zauważamy u dzieci różnego rodzaju nowe zachowania i postawy. Bardzo często są to: upór, kopanie, plucie, rzucanie przedmiotami, popychanie rówieśników, odmowa wykonywania poleceń czy agresja. Jest to szczególnie widoczne w przedszkolu. Stąd biorą się takie zachowania?

Wiele rodziców nie wie jak postąpić i co zrobić gdy usłyszy, ze ich pociecha kogoś kopnęła, ugryzła, odmówiła posprzątania zabawek, zjedzenia posiłku czy rzuciła się na podłogę i zaczęła kopać w przedszkolu. Początkowo nie wierzą oni słowom nauczycielki dopóki sytuacja ta nie powtórzy się w ich obecności (w domu, sklepie, u fryzjera czy u lekarza). Tego typu zachowania w tym okresie życia nie są najczęściej oznaką nieposłuszeństwa ale zaliczane są do reakcji prawidłowych. Przy właściwym i konsekwentnym postępowaniu ze strony rodziców oraz wychowawców przedszkola można je „wytępić” bądź po prostu ustąpią samoistnie.

W większości przypadków zaleca się by rodzice ignorowali negatywne zachowania swojej pociechy. Ale czy można tak robić w każdej sytuacji? Jest to niedopuszczalne gdy dziecko bije, atakuje czy pluje na swoich rówieśników bądź zwierzątko. Jeśli takie sytuacje się powtarzają powinniśmy udać się z dzieckiem do psychologa bądź psychiatry.

Pamiętajmy o tym, że każde nieładne zachowanie dziecka takie jak:

  • rzucenie się na podłogę
  • kopanie
  • krzyk
  • głośny płacz
  • przekleństwa
  • szczypanie
  • gryzienie
  • piszczenie

są najczęściej chęcią zwrócenia na siebie uwagi. Najlepiej by rodzice je ignorowali i nie wchodzili wtedy z dzieckiem w próbę rozmowy bądź tłumaczenia czegokolwiek. Najlepiej wyjść z pokoju dziecka (ale mieć na nie oko) i poczekać aż się uspokoi. Po chwili można podjąć próbę spokojnej rozmowy z nasza pociechą. Jeśli sytuacje się powtarzają rodzice powinni zawsze postępować konsekwentnie, tak samo.

Pamiętajmy o tym, że negatywne zachowania mogą doprowadzić do rozwoju agresji  dziecka, która w większości przypadków wymaga konsultacji e specjalistą (psycholog, psychiatra). Nie można dopuścić do tego by dziecko siało postrach w przedszkolu i atakowało rówieśników.

 

 

Krzyczysz na dziecko? Zobacz, co się wtedy z nim dzieje
Jest siódma rano. Mała dziewczynka uderza w płacz. Mijają minuty. Dwie, pięć… Gdy w jej płaczu pojawia się pisk, słyszę wreszcie dorosły głos, mamy. Teraz obie wrzeszczą naraz. Z krzyku matki udaje się wyłowić nakazy: „przestań”, „uspokój się”, „jesteś okropna”. Mała milknie na ułamek sekundy i płacze jeszcze głośniej. Próbuje coś powiedzieć, ale brakuje jej tchu. Wreszcie słychać tupot nóg. Trzaśnięcie drzwiami. Obie milkną gwałtownie…
Tak dzieje się, niestety dość często, w bloku na warszawskiej Białołęce. I zapewne w wielu innych domach. Krzyczymy na dzieci, bo one krzyczą. Krzyczymy, bo czujemy się bezsilni. I one czują to samo.
Kiedy podnosisz głos na dziecko, jego układ nerwowy wysyła do organizmu sygnał o sytuacji zagrożenia. Dziecku zaczyna bić mocniej serce, mięśnie napinają się, krew napływa do naczyń krwionośnych, ściska żołądek… Kiedy wrzeszczysz na dziecko, nie jesteś dla niego mamą, jesteś niebezpieczeństwem. W sytuacji zagrożenia małe ludzkie dziecko nie dysponuje inną bronią, jak głośny krzyk. Podnosi alarm instynktownie. Jego krzyk jest rodzajem informacji: „czuję się zagrożone”, „boję się”, „pomóż mi!”.
Badania pokazują, że kiedy rodzice denerwują się na dziecko, ono denerwuje się jeszcze bardziej. Mózg wyłącza funkcję uczenia się i komunikacji. Dziecko nie słyszy wykrzyczanych przez ciebie nakazów, aby się uciszyło. Ono potrzebuje pomocy.
To jest niezwykle trudne w sytuacji, gdy obie strony poniosły już emocje. Jak masz wziąć w ramiona rozwrzeszczanego synka, gdy aż tobą telepie. Nie wytrzymujesz, zamierzasz się… Twój synek zaciska powieki, kuli ramiona lub tak wypręża ciało, aby nie sięgnął go twój klaps. To dlatego, gdy chcesz go uderzyć, dziecko wije się jak piskorz. Jesteś zdziwiona, jak sprytnie się broni. Gdyby można było wrzucić jego płacz w translator, usłyszałabyś: – Mamo, przestań! Pomocy!
Nasz krzyk uczy dzieci, że jest jedyną formą wyrażania złości. Nasza agresja rodzi agresję. Cierpisz, bo nagle dostrzegasz, że twój maluch wyżywa się na innych dzieciach w przedszkolu. Jest ci wstyd, bo odwiedzasz dorosłą córkę i obserwujesz, jak szarpie i krzyczy na twoje ukochane wnuki. Wiesz dlaczego?
Każde twoje zachowanie jest dla dziecka lekcją postępowania. Twój krzyk – również. Przez pierwsze lata życia będzie kuliło się pod jego pręgierzem i odpowiadało wrzaskiem. Z czasem, może nauczy się, że lepiej nie wchodzić ci w drogę. Stanie się posłusznym, zastraszonym maluchem, śledzącym każdy twój gest i wyraz twarzy, by odczytać, jak może się teraz zachować.
Prawdziwe oblicze swoich emocji ujawni poza zasięgiem twego wzroku. Zostaniesz wezwana do szkoły i usłyszysz te przykre słowa: „Pani córka jest agresywna, bije inne dzieci.” – To niemożliwe! – odpowiesz. – Przecież w domu jest taka grzeczna…
Krzyk , a nawet tylko ciągłe pokrzykiwanie, traktowane jako sposób na wychowanie karnego dziecka jest formą tresury i – niestety – psychicznej przemocy. Przychodzi moment, że zauważasz: nakrzyczałaś, a ono zamilkło.
Uświadamiasz sobie, że wcale nie czujesz satysfakcji. Poczucie winy zaczyna świdrować umysł. Przez lata krzyku na dziecko, „bo ponosiły cię nerwy”, wykastrowałaś je z bezgranicznego zaufania wobec twojej miłości.
Twój krzyk spętał dziecko. Zaburzył spontaniczny rozwój empatii i wrażliwości. Ono dowiedziało się, że można wyładować się na innych. Że uczucia innych osób nie liczą się. Nauczyło się tego – od ciebie.
Wszyscy rodzice NAPRAWDĘ kochają swoje dzieci. W głębi serc wiemy, że miłość jest istotą wszystkiego. Problem polega na tym, że nie potrafimy naszej miłości wyrazić. Więzimy ją w zranionym wnętrzu. Pozwalamy, aby górę brały nad nami trudne emocje. Wpuszczając krzyk do naszego domu jesteśmy jak rozpylacze czarnej, lepkiej mgły. Gubimy się w niej… Tracimy siebie z oczu. Krzyk na dziecko w niczym nie pomaga. Ani nam, jako rodzicom, ani naszym dzieciom.

Nie wyręczaj swojego dziecka!

Zajmie mu to wieki. Zrobi sobie krzywdę. Pobrudzi się, nabałagani, zniszczy, zmarnuje. Jeszcze nie umie, jest za mały. Zaczniemy go uczyć, ale od jutra, dziś musimy już się zbierać do wyjścia/sprzątania/spania… To tylko niektóre z powodów, dla których wyręczamy nasze dzieci.

Rano zawiązujemy im buty, bo nie możemy spóźnić się na autobus. Zamiast prosić o pomoc w gotowaniu, puszczamy bajkę, bo obiad ma być gotowy za 30 minut, a nie za dwie godziny. Ścieranie jajek z sufitu i usuwanie buraczkowych śladów rąk z kanapy też nam się nie uśmiecha, a tak właśnie często kończy się włączanie dzieci do kuchennych spraw. Usuwamy wszelkie przeszkody na drodze raczkującego niemowlaka. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Zazwyczaj wyręczamy nawet nie zdając sobie z tego sprawy, aby ułatwić sobie życie − oszczędzić czas, nerwy, wysiłek.

Często też wyręczamy, bo chcemy pomóc dziecku, które nie potrafi sobie z czymś poradzić. Zamiast wesprzeć je w samodzielnym wykonaniu trudnej póki co czynności czy dać parę wskazówek, robimy to sami. Często dzieje się tak z rozpędu – zapominamy, że daną czynność można np. podzielić na etapy i pomóc dziecku tylko w tych najtrudniejszych, pozwalając mu na całkowitą samodzielność w pozostałych.

Jeszcze inaczej sprawy się mają w rodzinach, gdzie rodzice chcą dla swoich dzieci życia niemalże usłanego różami. Od początku próbują przychylić im nieba i nie narażać na najmniejszy nawet wysiłek, oszczędzić wszelkich trudów. Robią wszystko, co w ich mocy, by ochronić je przed porażkami i niepowodzeniami. Ich dzieci często nie wiedzą, że coś mogłyby zrobić same: ułożyć zabawki na półce, nakryć do stołu, kupić sobie lody. Zdarza się i tak, że nieporadne dzieci wprost spod skrzydeł rodziców wpadają w ręce równie troskliwych i nadopiekuńczych wychowawców i opiekunów w przedszkolach czy szkołach. Podstawowych czynności, takich jak np. samodzielne ubieranie się, sprzątnięcie po śniadaniu czy smarowanie chleba masłem (nie mówiąc już o krojeniu – przecież utną sobie palce albo wykłują oko!) uczą się późno. Czasem dopiero wtedy, gdy spotkają w swoim życiu kogoś, kto zbuntuje się przeciw ich nieporadności. Tym kimś nierzadko okazuje się narzeczona lub współlokator na studiach!

Czym zatem grozi częste wyręczanie dziecka?

Po pierwsze – i najważniejsze – brakiem samodzielności. A dzieci niesamodzielne z wielu powodów mają w życiu trudniej. Są narażone na wyśmiewanie przez rówieśników, wymagają dodatkowej pomocy, o którą nie zawsze potrafią poprosić. Pierwsze tygodnie w przedszkolu dla tych dzieci, których rodzice nie zadbali wystarczająco o ich samodzielność, bywają bolesnym zderzeniem z rzeczywistością, w której wszystkiego muszą się nauczyć w przyspieszonym tempie. Zdarza się, że trzylatki nie potrafią same jeść, myć rąk czy ubierać butów – nabycie tych wszystkich umiejętności naraz czasem przekracza możliwości zestresowanego malucha i pobyt w placówce staje się dla dziecka traumą.

Wyręczając pozbawiamy okazji do nauki, rozwoju, nabywania nowych umiejętności i doświadczeń. Czasem dobrze jest pozwolić dziecku próbować czegoś nowego, nawet jeśli przewidujemy, że sobie z tym nie poradzi. W ten sposób poznaje ono swoje ograniczenia i uczy się prosić o pomoc, kiedy jest ona faktycznie potrzebna, co jest niezwykle cenną umiejętnością społeczną. Nawet jeśli obawiamy się, że coś – nasz czas, produkty potrzebne do przygotowania kolacji, odświętne ubranie, – zostanie zmarnowane, zniszczone czy pobrudzone, ostatecznie korzyści w dłuższej perspektywie przewyższą te straty. Trening czyni mistrza, jak głosi mądre przysłowie. Im częściej więc będziemy pozwalali dziecku na ćwiczenie nowych umiejętności, tym szybciej ono je opanuje. Nie ma się co łudzić, że coś przyjdzie samo, z wiekiem, że dziecko pięcioletnie samo z siebie będzie potrafiło zrobić to, z czym nie radziło sobie jako czterolatek. Każda okazja jest dobra do tego, aby pomóc dziecku odkrywać nowe umiejętności lub je doskonalić.

Wyręczając, nie dajemy też okazji do poczucia dumy z siebie oraz do doświadczenia porażki. Dziecko, które czegoś „dokona” − w zależności od wieku może to być samodzielne ubranie czapki czy też wydzierganie jej na drutach − ma szansę poczuć satysfakcję, a także poznać cenę swego osiągnięcia, czyli włożony wysiłek, wreszcie pochwalić się nim. A jeśli się nie uda, dziecko może oswajać się z rzeczywistością, w której czasem odnosi się sukcesy, a czasem… nie. Ma okazję nauczyć się znosić porażki we wspierającym towarzystwie rodziców, którzy z niewielkiej odległości obserwują poczynania potomka i są gotowi interweniować, jeśli zaistnieje taka konieczność. Najgorsze, co dziecko może wynieść z domu, w którym było często wyręczane, to poczucie, że nic nie potrafi, że nie da sobie rady, a nawet – że jest do niczego, a każda decyzja, jaką podejmie, będzie zła. Istnieje ryzyko, że wykształci się u niego syndrom bezradności, który bardzo utrudnia podjęcie odpowiedzialności za swoje dorosłe życie.

Co zatem warto robić, aby mieć w domu pewnego siebie, samodzielnego człowieka, który chce działać? Pozwalać na eksperymenty, na odkrywanie, na marnowanie, na upadki. Dać sobie i dziecku więcej czasu, pozbyć się perfekcjonizmu, uzbroić w tolerancję dla wizji innej niż własna. A potem obserwować, jak wiele czystej radości naszemu dziecku przynosi samodzielność.

 

 

Chore? Marsz do przedszkola!

Z obawy o pracę rodzice wysyłają chore dzieci do placówek – nawet z gorączką, grypą żołądkową czy ospą
To problem numer jeden każdego pracującego rodzica: co zrobić, gdy maluch często łapie infekcje? Jedni mają wyrozumiałych szefów, którzy przymykają oko na częste nieobecności wywołane chorowaniem potomstwa, inni przy każdym odkaszlnięciu dziecka drżą o los swojej kariery. Lęk o utratę pracy sprawia, że coraz częściej rodzice decydują się dziecka wysłać do placówki dziecko chore albo niewyleczone. Beztroska, konieczność czy brak odpowiedzialności rodziców?

Dlaczego puszczacie chore maluchy do przedszkola?

– Wiem, że puszczacie, bo pracuję w przedszkolu i każdy weekend spędzam w łóżku. Pytam się: Dlaczego to robicie? Myślicie, że dziecko mi nie powie, że całą noc faszerowałyście je lekami żeby tylko poszło do przedszkola? – pyta na forum zdesperowana przedszkolanka mojemieszkanie24. – Jak patrzę na zachowanie niektórych rodziców, to porażka. Przeżyłam już chyba wszystko, nawet to, że rodzic przysłał do przedszkola dziecko z grypą, jelitówką, ospą wietrzną, świnką itd. – opowiada. – U nas zalecenia są inne i dziecko musi chodzić, jeśli nie ma gorączki czy czegoś bardzo zaraźliwego. Ostatnio nawet zaleca się chodzenie na zajęcia z ospą, o ile dziecko dobrze się czuje, bo ma tak długi okres wylęgu, że kto miał się zarazić, to zaraził się zanim pojawiły się objawy – tłumaczy matka o pseudonimie tijgertje.

Z banalnym katarem może iść

Inne mamy pracujące też bronią się zaciekle przed zarzutami o niehumanitarne wysyłanie chorego dziecka do przedszkola. – Choroba chorobie nierówna – protestuje mruwa9. – Banalny katar to nie powód, żeby siedzieć w izolacji a rodzic z tego powodu zarywał pracę. Większość przedszkolaków chodzi zasmarkana od ucha do ucha i nic się nie dzieje. W przypadku biegunki wirusowej „nie ma zmiłuj się”- można wrócić do przedszkola, jeśli od ostatnich wymiotów czy luźnego stolca minęło co najmniej 48 godzin – twierdzi forumowiczka. Jej zdaniem personel przedszkola niepotrzebnie dzwoni do pracy i w trybie pilnym każe odbierać dziecko nawet z wirusową infekcją oczu. – Fakt, infekcja mocno zaraźliwa, ale dziecko mimo wszystko w świetnej kondycji ogólnej, bez gorączki, bawi się, jest wesołe. Dlaczego rodzic ma w pracy wszystko rzucić i na sygnale przyjeżdżać odebrać młode, bo ma czerwone oko? – utyskuje mruwa9.
· Dziękuję wam, rodzice wyluzowani

Inni rodzice skarżą się jednak, że przez takie podejście do niby banalnego kataru, ich dzieci muszą zrezygnować z zajęć w grupie, bo nieustannie są chore albo mają komplikacje zdrowotne po częstych infekcjach. Apelują o empatię i wyobraźnię rodziców niewyleczonych dzieci. – Moja córeczka miesiąc w miesiąc chodziła zasmarkana, co doprowadziło do gigantycznego przerośnięcia wszystkich migdałków – narzeka surusi81. – Ledwo ją wykurowałam, poszłam do klubu malucha, a tam zawsze znalazł się jakiś zakichany zasmarkany rodzynek rozsiewający bakcyla banalnego kataru. Dziękuję wam, rodzice wyluzowani, że katar nie choroba, że praca, że pieniądze, bo dzięki wam moje dziecko ma problemy z mową, tak jej wszystko przerosło. W nocy nasłuchuję czy czasem nie ma bezdechu a chrapie jak stary górnik – wymienia. – Dzięki wam to ja siedzę w domu, wydaję pieniądze na kolejne leki i wizyty u lekarza. Czekam tylko aż mała podrośnie i będzie miała usuwane migdały. Przez wasz banalny katar będzie poddana ryzykownej narkozie – denerwuje się mama.

Prędzej czy później wyzdrowieje

Poza lękiem o utratę zatrudnienia, rodzice nie chcą tracić premii czy dobrej opinii w pracy. – Dlaczego? Bo muszę iść do pracy i dziecko nie ma z kim zostać w domu – odważnie ripostuje lexie007. Proceder posyłania na siłę dziecka do placówki jest normą też w szkole. – Nie tylko do przedszkoli rodzice posyłają chore dzieci, ale i do szkół – zdradza deodyma. – Znam przypadek rodziców, którzy chorą na zapalenie oskrzeli córkę codziennie wysyłali do szkoły, ponieważ musieli wypracować premie. To było najważniejsze a że dzieciak chory? Przecież prędzej czy później wyzdrowieje – komentuje zgryźliwie forumowiczka. – Nie puszczam młodego chorego, tylko wiecznie myślę, co z nim począć w razie choroby. Jakbym miała chodzić na L4 w pierwszym i drugim przedszkolnym roku mojego dziecka, to mogłabym przesiedzieć większą część roku na zwolnieniach – podsumowuje alfa36.

Kiedy dziecko nadaje się do szkoły albo przedszkola?

A co o tym sądzą lekarze? – To brak odpowiedzialności, umiejętności myślenia i logiki – uważa dr Danuta Chrzanowska -Liszewska, pediatra. Jednocześnie przyznaje, że rozumie rodziców, którzy posłali chore dziecko do przedszkola czy szkoły. – Po pierwsze u dziecka choroba rozwija się jakiś czas i mogli nie zauważyć, że źle się czuje – wyjaśnia. – Poza tym boją się brać zwolnienia lekarskie z obawy o pracę, tym bardziej, że instytucja babci wymiera. Jej zdaniem, kłopot z opieką nad chorymi dziećmi będzie się pogłębiać, bo czeka nas perspektywa dłuższej pracy kobiet, do 67. roku życia. Ale zaznacza, że to bardzo zły proceder. – Biegunka, wymioty, gorączka czy kaszel są objawami, które wymagają konsultacji lekarskiej i bezwzględnie powinny zatrzymać dziecko w domu – tłumaczy lekarka. Według pediatry problem częstych chorób dzieci zmniejszyłby się wraz z mniejszą liczebnością grup przedszkolnych i szkolnych klas, ale wie, że to nierealne. Jej zdaniem powinny być organizowane większe akcje uświadamiające rodziców o tym jakie są konsekwencje wysłania chorego dziecka do placówki. Przedszkola też starają się przeciwdziałać temu procederowi – niektóre wymagają zaświadczenia lekarskiego, że dziecko jest już wyleczone albo cierpi na alergię i jego kaszel nie jest oznaką infekcji.

 

Pierwszy dzień jest kluczowy dla dobrego zaaklimatyzowania się przedszkolaka. Należy zatem dobrze się do tego dnia przygotować.

Od rodziców w dużej mierze zależy, w jaki sposób dzieci przejdą proces adaptacji do przedszkola. Pierwszy dzień jest kluczowy dla dobrego zaaklimatyzowania się przedszkolaka. Należy zatem dobrze się do tego dnia przygotować. Bardzo istotna dla dobrego startu w życie przedszkolne jest odpowiednia motywacja dziecka. Pamiętajmy, że dla uzyskania najlepszego efektu motywacja nie może być ani za duża ani za mała. W praktyce oznacza to, że dziecko musi chcieć pójść do przedszkola, musi cieszyć się z tego wydarzenia, ale nie może sobie zdawać sprawy jak istotne jest to wydarzenie i jak bardzo odmieni jego życie. Oczywiście dzieci wyczują, że zdarzy się coś innego w ich życiu, gdyż dzieci są odbiornikami obaw rodziców. Warto o tym pamiętać i postarać się ograniczyć swoje obawy zanim dziecko pójdzie do przedszkola. To rodzic musi być w tych chwilach oparciem dla dziecka, a nie na odwrót. Kluczem do sukcesu w tej sytuacji jest wybranie takiego miejsca dla dziecka, które odpowiada naszej wizji i które budzi nasze zaufanie. Bardzo uspokaja rodziców wcześniejsza rozmowa z dyrekcją przedszkola, wychowawczynią, która obejmie grupę, wizyta w placówce, uczestniczenie wraz z dzieckiem w cotygodniowych zajęciach adaptacyjnych, sprawdzenie, czy sale są przyjazne i przestronne i czy są zachowane zasady bezpieczeństwa. Kiedy rodzic jest przekonany, że to właściwe miejsce dla jego pociechy może zacząć przygotowywać malucha do pierwszego dnia w przedszkolu.

Wyprawka

W owych przygotowaniach bardzo pomagają wspólne zakupy, mające na celu skompletowanie wyprawki. Możliwość wybrania przedszkolnych kapci, worka, kocyka, czy szczoteczki sprawia, że dziecko zaczyna czekać na przedszkole i czuje, że ma wpływ na to, jak tam będzie.

Nowy rytm

Pierwsze dni w nowym miejscu to duża zmiana i stres dla dziecka. Począwszy od tego, że w przedszkolu są zupełnie inne niż w domu zapachy, pomieszczenia, zabawki, poprzez inny smak posiłków, inny rytm dnia, na opiekunach i innych zasadach skończywszy. Aby ułatwić dziecku poznawanie tego nowego, a zarazem bardzo istotnego dla niego miejsca warto wprowadzić przedszkolny rytm dnia około miesiąca – dwóch miesięcy wcześniej. Wówczas oszczędzimy dziecku stresu związanego ze zmianą godzin posiłków, czy snu. Wiadomo bowiem, że regularność tych czynności jest niezwykle istotna zarówno dla zdrowia fizycznego jak i nastroju dziecka.  Aby miejsce nie było dla dziecka zupełnie nowe warto wcześniej chodzić na spacery w okolice przedszkola, aby zaznajomić się z otoczeniem. Można również odwiedzić przedszkole, zanim przejdziemy do adaptacji właściwej.

Pierwszy dzień

Pierwszy dzień jest niezwykle istotny. Kadra przedszkolna musi wiedzieć, kiedy to będzie, aby odpowiednio przywitać dziecko. Poniedziałki często bywają trudne nawet dla dzieci, które już od jakiegoś czasu są w przedszkolu. A nastrój grupy może wpłynąć na nastrój nowego przedszkolaka. Pierwszy dzień w przedszkolu nie powinien być zbyt długi. Należy również pamiętać, że pierwszy dzień to przede wszystkim zapoznanie się z otoczeniem, dlatego nie oczekujmy, a już na pewno nie wymagajmy, aby nasze dziecko brało udział w zajęciach proponowanych przez panie czy ustawiało się w pociąg na hasło. Pierwszy dzień to obejrzenie sali, toalety, zabawa przedszkolnymi zabawkami, zaznajomienie dziecka z wychowawczynią.

Kryzys

Pierwszy dzień zazwyczaj jest dobry, dzieci mają bowiem wrodzoną chęć poznawczą, dlatego wizytę w przedszkolu traktują jako zabawę i urozmaicenie dnia. Pierwsze kryzysy nadchodzą zwykle trzeciego dnia bądź po pierwszym tygodniu. Wtedy to w główce dziecka zaczyna świtać myśl, że to nie tylko przygoda, ale stały element jego nowego życia. W tym momencie zaczynają się pojawiać bolesne dla rodziców płacze dziecka przy rozstaniu. W takich chwilach rodzic musi być silny i panować nad emocjami. Kiedy nadchodzi kryzys warto pożegnać się z dzieckiem już w szatni oraz ustalić z maluchem godzinę odbioru. Najlepiej wyznaczyć charakterystyczny dla dziecka moment dnia. „Godzina 12:00” nic dziecku nie mówi, ale hasło: „po zupie” jest bardzo dokładnym wyznacznikiem. PAMIĘTAJMY!!!, pożegnanie powinno być krótkie. Koniecznie trzeba dać dziecku buziaka i przekazać go w ręce opiekunki. Bardzo ważne jest, aby to rodzic przekazał dziecko, nie na odwrót. Sytuacja, w której nauczycielka musi przejąć inicjatywę i odebrać dziecko z rąk rodziców zaburza jego poczucie bezpieczeństwa. Pamiętajmy również, że krótkie rozstania to krótki płacz dziecka w przedszkolu. Im dłużej rodzic rozstaje się z dzieckiem, tym trudniej jest mu się później uspokoić.

Płacz i lęk

Płacz jest normalną reakcją dziecka na adaptację. Pojawia się bowiem lęk separacyjny, z którym każde dziecko musi sobie poradzić. Główną obawą dziecka na początku przedszkolnej drogi jest strach, czy mama bądź tata na pewno i każdego dnia go odbierze. Zaobserwowanie faktu, że tak jest wymaga od dziecka czasu. Dlatego musimy być cierpliwi i dać dziecku ten czas. Oczywiście zdarza się, że dzieci nie płaczą podczas pierwszego okresu spędzanego w przedszkolu. Nie oznacza to, że nie przeżywają tego wydarzenia. Czasem negatywne emocje możemy dostrzec w zmianie zachowania u dziecka. Dzieci na co dzień śmiałe i otwarte stają się cichsze i „przygaszone”, dzieci, z którymi nie mieliśmy do tej pory kłopotów mogą stać się „buntownicze” i absorbujące naszą uwagę. Często po rozpoczęciu edukacji przedszkolnej może pojawić się u dzieci zaburzony sen oraz moczenie nocne. Dzieci bowiem w nocy przeżywają po raz drugi cały miniony dzień. To, jak dziecko będzie przechodziło przez proces adaptacji, to bardzo indywidualna cecha. Najważniejsze jest to, aby obserwować zachowanie dziecka, umieć je wytłumaczyć i odpowiednio na nie zareagować.

Rodzice często zadają sobie  pytanie, jak długo może trwać adaptacja? Niestety nie da się udzielić na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Ile dzieci w przedszkolu, tyle możliwości na przejście tego okresu. Pamiętajmy, że im lepiej my dorośli się do tego przygotujemy i im lepsze stworzymy dziecku warunki, tym szybciej i mniej boleśnie nasze przedszkolaki przejdą przez ten proces.

Rola zabawy i zabawki w życiu dziecka

Zabawa uczy dawać, brać, dzielić się, współpracować i podporządkowywać swoją osobowość w grupie” – Elizabeth Hurlock

Zabawa jest podstawową formą działalnością dziecka. Warto uświadomić sobie, że służy ona nie tylko przyjemności, ale także wspomaga rozwój psychofizyczny dziecka. Każde dziecko, aby móc się prawidłowo rozwijać musi się bawić, dlatego trzeba mu stworzyć warunki do aktywnej i twórczej zabawy. W trakcie zabaw dziecko zdobywa pierwsze wiadomości o świecie i wzbogaca ciągle swoją wiedzę, wyraża swoje uczucia i pragnienia, daje upust swojej wyobraźni, ma możliwość rozładowania napięć nerwowych. Utrwala i doskonali nabyte już sposoby myślenia i działania. Zabawa uczy też dostosowywania się do reguł i norm, przyczynia się do uspołecznienia, zdyscyplinowania. Uczy wytrwałości i cierpliwości w dążeniu do celu.

Dziecko bawiąc się uczy się, rozwija sprawność swoich funkcji psychicznych. Znacznie łatwiej pojmuje i szybciej nabiera wprawy, gdy materiał do opanowywania włączony jest w sytuację zabawową. Jednak, aby zabawa spełniła należycie swoją rolę, niezwykle istotny jest dobór odpowiednich zabawek. Półki w sklepach uginają się od towarów i nie jest wcale łatwo wybrać z tego ogromu odpowiednią zabawkę. W wieku przedszkolnym zabawka powinna służyć dziecku do rozrywki, być narzędziem stymulacji i integracji ze światem ludzi dorosłych. Należy koniecznie pamiętać o tym, by była dostosowana do poziomu rozwoju dziecka oraz do warunków mieszkaniowych. Konieczne jest też stałe miejsce do przechowywania zabawek. Nie tylko przedłuża ono trwałość i ładny wygląd zabawek, ale też odgrywa rolę dydaktyczną, przyzwyczajając dziecko do porządku i systematyczności. Początkowo to mama lub tata sprzątają zabawki, odkładając je na miejsce, później dziecko zaczyna robić to samo. W pierwszych latach życia ważną rolę odgrywają zabawy manipulacyjne (wkładanie mniejszych przedmiotów w większe, otwieranie i zamykanie, nawlekanie i piętrzenie itd.). Zabawy takie wyrabiają sprawność dłoni i palców, koordynację ruchów, pomagają dziecku poznać różne cechy przedmiotów – wielkość, ciężar, kształt, rodzaj powierzchni itd. Od zabaw manipulacyjnych dziecko przechodzi do zabaw manipulacyjno – konstrukcyjnych. Należy wtedy dostarczać dziecku zabawki o wzrastającym stopniu trudności. Najprostsze tego typu zabawki to krążki nawlekane na kołek, bardziej skomplikowane to plastikowe klocki lego (duplo) dla maluchów.

Nie można też zapominać o zabawkach pobudzających rozwój ruchowy – piłkach, rowerkach itd., oraz o zabawkach pobudzających rozwój intelektualny (układanki, loteryjki, dobieranki). Zabawki te należy kupować w seriach o wzrastającym stopniu trudności i dawać je dziecku stopniowo, pamiętając o tym, że zbyt łatwe zadania dziecko nudzą, a zbyt trudne zniechęcają. Dużą rolę w rozwoju i wychowaniu dziecka odgrywają zabawki pozwalające mu naśladować życie w domu rodzinnym- lalki i ich gospodarstwa. Zabawy tematyczne przy użyciu tych zabawek mają ogromny wpływ na rozwój uczuciowy dziecka i jego zachowania społeczne. Lalki powinny nadawać się do siedzenia, czesania, karmienia. Kilka z nich powinno wykonywać jakieś skomplikowane czynności- chodzić, mówić “mamo”, pić przez smoczek itd. Przede wszystkim jednak lalki muszą mieć rozbudowane gospodarstwo – mieszkanie (może to być kartonowe pudło), przedmioty codziennego użytku, ubranka, wózek. Wygląd tych przedmiotów powinien być jak najbardziej zbliżony do przedmiotów, które odzwierciedlają. W zabawach tematycznych ważną rolę wychowawczą odgrywa naśladowanie pracy ludzi różnych zawodów (mały lekarz, mały fryzjer  itd.) Do zabaw tematycznych potrzebne są też zabawki przeznaczone do poruszania się na lądzie, w wodzie i w powietrzu. Należy dziecko nauczyć wykonywania maksimum dostępnych dla niego manipulacji przy zabawie – ustawienia, przewożenia czegoś lub kogoś, sterowania poruszaniem się i tak dalej. Inne ważne zabawki to miękkie zwierzątka tzw. „przytulanki” zaspokajające potrzeby emocjonalne dziecka. Powinny być one miękkie i miłe w dotyku. Zabawki takie zabierane do łóżeczka niejednokrotnie pomagają przezwyciężyć lęki nocne. Ułatwiają też rozstanie z mamą. Pełnią rolę zastępczą, uspokajają i rekompensują niezaspokojone potrzeby emocjonalne. Czasem stają się powiernikami najskrytszych tajemnic maluchów. Zupełnie inną rolę spełniają figurki zwierząt zebrane w komplety (domowe, hodowlane, egzotyczne). Te zabawki powinny wiernie odzwierciedlać rzeczywistość. W młodszym wieku mogą one służyć jako pomoc przy nauce mowy, w wieku przedszkolnym będą wykorzystywane do zabaw tematycznych, a przez dzieci w wieku szkolnym – jako przedmioty do kolekcjonowania. Nie można też zapomnieć o farbach, kredkach, plastelinie, papierze kolorowym, a także prostych instrumentach muzycznych (tamburyno, cymbałki, flet czy inne).

W każdym wieku należy pamiętać o książeczkach i wspólnym czytaniu. Kontakt z książką wzbogaca wiedzę o świecie, uczy wielu nowych słów, rozwija wyobraźnię. Wspólne czytanie wzmacnia więź dziecko-rodzic. I jeszcze kilka zdań na temat telewizji, komputera i gier komputerowych. Nowoczesne media są bardzo ważne w edukacji dziecka, jednak należy mieć świadomość tego, co dziecko ogląda i w co gra. Na rynku pełno jest gier zawierających sceny przemocy, wulgaryzmy i t d. Wiele z nich nie uczy niczego pożytecznego poza ćwiczeniem refleksu, a może wyrządzić szkodę. Podobnie różne kreskówki przeznaczone dla dzieci tak naprawdę zupełnie się dla nich nie nadają- wzbudzają jedynie agresję i uczą rozwiązywać problemy metodą siłową. Zresztą najlepsze nawet gry edukacyjne i programy telewizyjne nie powinny zajmować dziecku wiele czasu, ponieważ powodują odsunięcie się od rzeczywistego świata i zanik kontaktów społecznych.

W doborze zabawek należy pamiętać o tym, że:
1. Zabawki powinny być dostosowane do wieku i rozwoju dziecka

2.  Zabawki są dla dzieci – nie ma sensu kupować kolejki elektrycznej tylko dlatego, że nie mieliśmy jej sami w dzieciństwie. Nie ma też żadnego sensu kupowanie drogich zabawek i chowanie ich z obawy przed zniszczeniem. Dzieci często “psują” zabawki rozbierając je na części. Jest to zupełnie naturalne, dziecko chce bowiem zobaczyć jak są zbudowane, dlaczego kółeczka samochodu się kręcą, co powoduje, że oczy lalki się otwierają i zamykają i co miś ma w środku. Najlepsze są więc takie zabawki, które dadzą się rozłożyć na części i złożyć z powrotem

3. Nie jest korzystny nadmiar zabawek. Wśród wielu zabawek dziecko czuje się zagubione. Dobrze jest część zabawek schować do pudła i wynieść na kilka tygodni. Po tym czasie będą przyjęte jak nowe

4. Najdroższe nie znaczy najlepsze. Zabawka powinna stwarzać możliwość różnych manipulacji, powinna dać się wykorzystać na wiele sposobów, np. z klocków powinno dać się zbudować wiele różnych rzeczy, a nie jedną czy dwie. Udostępniajmy dziecku patyki, drewienka, kasztany, korę, glinę, szmatki. Jest to wspaniały materiał konstrukcyjny

5. Niech miejsce do zabawy oraz ubranko będzie takie, żeby dziecko mogło bawić się bez obawy, że coś ubrudzi, czy zniszczy. Jeden z wybitniejszych polskich pedagogów i znawca dziecięcych dusz – Janusz Korczak powiedział, że “dziecko jest albo czyste, albo szczęśliwe”. Już 2 – 3 letniego malucha należy uczyć, że zabawki mają swoje stałe miejsce. Sprzątanie po sobie ( segregowanie klocków i zabawek do odpowiednich pojemników) uczy porządku i systematyczności. Starajmy się też, by dziecko kończyło zabawę. Nie przerywajmy jej. Dziecko uczy się bowiem doprowadzać swoją działalność do końca. Nawyki z zabawy utrwalają się i rzutują na naukę szkolną, a nierzadko i na dorosłe życie

6. Zabawa to nie tylko przyjemność, to działalność niezbędna dla prawidłowego rozwoju psychofizycznego dziecka

7. Zabawki są tylko zabawkami. Nawet najpiękniejsze i najdroższe z nich nie dadzą nic, jeśli dziecko nie będzie miało z kim się bawić. Nawet najbardziej zapracowani rodzice muszą znaleźć czas na zabawę ze swoim dzieckiem.

Zabawa dziecka w wieku przedszkolnym jest bardzo często uważana za najważniejszy rodzaj działalności, który w gruncie rzeczy nie tylko dominuje nad wszystkimi innymi, ale je przeistacza, powodując, że czynności o charakterze pracy czy nauki stają się również zabawą. Jest ona dla najmłodszych dzieci najłatwiejszym, najbardziej przystępnym sposobem zapoznawania się z niezrozumiałym, wielkim i tajemniczym światem, przeżywania występujących zjawisk i sytuacji.
Jednym z ważniejszych zadań przedszkola jest zapewnienie każdemu dziecku warunków aktywnego działania – wyrażania własnej inicjatywy, rozwijania samodzielności i zdolności twórczych, zapewnienie swobody w zabawie. Określone działanie dziecka tylko wtedy mieści się w pojęciu zabawy, gdy podejmuje ją ono z ochotą i gdy w miarę swych możliwości jest w niej twórcą, gdy ma wolny wybór jej treści, rodzaju, tworzywa, partnerów.
Zabawa, zabawka, przestrzeń dla zabawy są ważnymi czynnikami sprzyjającymi pożytecznemu spędzaniu czasu w przedszkolu. Dużą rolę w organizowaniu i przebiegu zabawy spełnia także nauczycielka, która ukierunkowuje dziecięce zabawy.
W toku zabawy i pracy dziecko uczy się od początku, od najmłodszych lat wielu ciekawych i pożytecznych rzeczy. Uczy się wykonywania najprzeróżniejszych czynności, od najprostszych – stopniowo do bardziej skomplikowanych, uczy się operowania różnymi przyborami do zabawy i pracy oraz zużytkowania materiału.
Współczesna psychologia wskazuje wiele różnorodnych funkcji zabaw dziecięcych, podkreśla się też ich ogromne znaczenie dla rozwoju wszystkich sfer osobowości dziecka:

– jest to działalność zaspokajająca istotne potrzeby dziecka, a przede wszystkim potrzebę poznawania i przekształcania rzeczywistości przez własną aktywność

– dzięki zabawie rozszerza się orientacja dziecka w świecie przyrody i życiu społecznym, w niej uczy się dziecko rozumieć rzeczywistość i odróżniać świat realny od fikcji, są one łatwą, poglądową, dostępną i zajmującą nauką o świecie i życiu człowieka

– zabawy sprzyjają rozwojowi funkcji psychomotorycznych dziecka, doskonalą jego sprawności fizyczne, ćwiczą ruchy rąk, podnoszą na wyższy poziom procesy analizy i syntezy, rozwijają umiejętność obserwacji, stwarzają okazję do przyswojenia nowych słów, określeń i pojęć, doskonalą mowę, zmuszając do porozumiewania się z kolegami i nauczycielką, rozwijają myślenie i wszystkie operacje umysłowe, dzięki nim rozwija się, tak niezbędna w intencjonalnym uczeniu się, zdolność do podporządkowania własnej aktywności i impulsywnych dążeń wymaganiom społecznym.

Sukcesy dziecka w przedszkolu a później w szkole w dużym stopniu zależą od rodziców i nauczycieli. Dlatego więcej uwagi należy  poświęcić zabawie, aby dziecko rozwijało się harmonijnie i osiągnęło dojrzałość szkolną.
Tak więc:
– właściwie zorganizowana zabawa zapewnia dziecku harmonijny rozwój umysłowy, emocjonalno- społeczny i ruchowy
– rozwija inicjatywę i samodzielność, daje dziecku wiarę we własne siły
– przygotowuje do nauki w szkole
– rozwija zainteresowania
– wyrównuje braki rozwojowe
– wprowadza dziecko w dobry, radosny nastrój, wpływa korzystnie na równowagę psychiczną
– pomaga rozwiązywać problemy wychowawcze.

Wskazówki wychowawcze:

  • wydzielić kącik do zabawy dla dziecka (aby nikomu nie przeszkadzało i mogło się swobodnie w nim bawić
  • w trosce o bezpieczeństwo zabawy muszą być pod kontrolą i w obecności dorosłego (ostre narzędzia, urządzenia    elektryczne itp.
  • nie wyręczać, bo opóźnia się usamodzielnianie, hamowana jest aktywność, utrwala się bierna postawa
  • chwalić – dziecko wkłada maximum wysiłku nawet jeśli robi coś nieporadnie (brak pochwał zniechęca, a w późniejszym okresie sprawi, że dziecko jak dziecko będzie się wstydziło i unikało różnych działań)
  • posegregować zabawki- zlikwidować pudła, w których znajdują się  wszystkie zabawki
  • wymieniać zabawki na półkach, wtedy dziecko znów się będzie nimi chętnie bawiło
  • usuwać zepsute zabawki lub naprawiać (zepsuta zabawka pobudza chęć do psucia następnych zabawek)
  • zadbać o miejsce każdej nowej zabawki – zastanowić się, gdzie ją położyć
  • wyzwalać więź uczuciową z zabawką – niech dziecko z nią rozmawia, wtedy będzie ją szanowało
  • zainteresować się i popatrzeć w momencie gdy dziecko coś odkryło lub coś je ucieszyło (cieszmy się razem z nim)
  • nie przekupywać zabawką jedzenia, wykonania jakiejś czynności, bo utworzymy postawę małego cwaniaka (coś za coś, nic z naturalnej potrzeby, z serca, z obowiązku)
  • nauczyć zabawy tylko jedną zabawką i odkładania jej na miejsce po skończonej zabawie (chyba, że jest to zabawa tematyczna i potrzebna jest większa ilość zabawek – to zależy od wieku dziecka i jego zainteresowań)
  • poszukać rówieśnika – towarzysza zabaw (dziecko lepiej się rozwija)
  • nie pozwalać oglądać filmów i programów nie dostosowanych do ich wieku, gdyż ma to odzwierciedlenie w zabawach (zabijanie, palenie, zastraszanie itp)

O zgubnych skutkach niezaspokojenia  potrzeby ruchu u dzieci

 

Piękny zimowy dzień. Świeci słońce, kilka stopni poniżej zera, puszysty śnieg  a w parku na spacerze nie ma ani jednego dziecka. Jesienią, gdy mży deszcz lub wieje wiatr jest podobnie.  Za to zdecydowanie lepiej bywa  wiosną i latem. Wówczas spotykamy dzieci trzymane za ręce i spacerujące noga za nogą wraz z rodzicami.  Gdy  dorośli pozwolą dzieciom  na trochę samodzielności zaraz słychać upominanie:  Nie biegaj bo się spocisz …., Nie wchodź na murek bo spadniesz…., Nie przeskakuj przez konar bo upadniesz i rozbijesz sobie głowę….. Spotykamy  też  dzieci czteroletnie sprawne ruchowo  wożone  do przedszkola  w wózkach lub wnoszone  po schodach  na rękach do sal. A przecież wszyscy wiemy , że sprawność fizyczna1 jest ważnym wskaźnikiem  prawidłowego rozwoju psychoruchowego dziecka.

Wiek przedszkolny to okres wzrastającej sprawności ruchowej2. U starszych przedszkolaków i młodszych uczniów obserwuje się:

– ogromną potrzebę ruchu i dlatego mówi się o nadruchliwości oraz o konieczności zaspokojenia głodu ruchu dzieci;

– korzystne zmiany w sprawności oraz koordynacji ruchowej i z tego powodu wiek przedszkolny nazywa się złotym wiekiem motoryczności.

O rozwój fizyczny i sprawność ruchową  przedszkolaków mają dbać zarówno rodzice jak i nauczyciele . Z moich obserwacji wynika, że niepokojąco zwiększa się  liczba rodziców, którzy nie  należycie  zaspakajają  potrzebę ruchu  u swoich dzieci.  Nie zwracają również   uwagi na wynikające z tego konsekwencje dla ich dziecka, innych dzieci a nawet dla personelu przedszkola.  Zabiegani i zapracowani rodzice :

– cieszą się , gdy  ich dziecko długo i spokojnie siedzi przed telewizorem a potem  dziwią się , że  różni się ono od rówieśników , bo jest mniej sprawne, słabe ( chorowite) i szybko się męczy;

– nie stwarzają  dziecku okazji do ruchowego wyżycia się,  a potem uskarżą się, że jest nadmiernie ruchliwe , nie potrafi spokojnie usiedzieć przez chwilę i przeszkadza wszystkim w domu;

– nie dbają o to, aby dziecko realizowało potrzebę ruchu przebywając jak najdłużej na powietrzu a potem są zaskoczeni, że dziecko jest słabe, mało odporne i  często choruje.   Zgodnie z prawidłowościami rozwoju fizycznego starszych przedszkolaków i młodszych uczniów monotonny nawet dwukilometrowy spacer  za rękę jest dla dziecka  bardzo męczący. Nie potrafi się ono dostosować  do rytmu kroków dorosłego  a trzymane stale za tą samą rękę deformuje kręgosłup. Jednocześnie to samo dziecko bez zmęczenia pokonuje drogę zdecydowanie dłuższą biegając, przeskakując przez  przeszkody, wspinając się na konary, wbiegając na schody itp. Deszcz, wiatr, upał a nawet mróz nie może być przeszkodą w organizowaniu dzieciom  pobytu na  powietrzu, gdyż poprzez udział w zabawach  ruchowych, grach zespołowych i zawodach sportowych dzieci  nabędą  tężyzny fizycznej i odporności zdrowotnej.

Zasygnalizowane tu niekorzystne tendencje w wychowaniu rodzinnym wymuszają na nauczycielach  przedszkola i szkoły nasilenie pracy w zakresie zaspakajania potrzeby ruchu w sposób korzystny dla rozwoju psychoruchowego dzieci. Odbywa się to dwa, trzy razy dziennie  poprzez udział w zabawach z różnymi elementami ruchu  np.  biegu i pościgu, równowagi, podskoku i skoku, czworakowania, toczenia, rzutu, pokonywania przeszkód itp. organizowanych  przez nauczyciela3. Potrzebę ruchu dzieci zaspakajają również podczas codziennie prowadzonych ćwiczeń porannych4 a także w trakcie  ćwiczeniach gimnastycznych5 prowadzonych przez nauczyciela dwa, trzy razy w tygodniu.

Co każdy przedszkolak powinien umieć idąc do szkoły w zakresie sprawności fizycznej

Zgodnie z nową podstawą programową6 dziecko kończące przedszkole i rozpoczynające naukę w szkole podstawowej :

– dba o swoje zdrowie:

– jest sprawne fizycznie  lub  jest sprawne w miarę swoich możliwości, jeżeli jest dzieckiem mniej sprawnym ruchowo;

– uczestniczy w zajęciach ruchowych, w zabawach i grach w ogrodzie przedszkolnym, w parku, na boisku, sali gimnastycznej.

Ponieważ możliwości ruchowe starszych przedszkolaków i młodszych uczniów  są ogromne dlatego  współpraca z rodzicami w tym zakresie jest nieodzowna . Rodzice muszą zrozumieć, że  dla prawidłowego rozwoju psychofizycznego  każde dziecko ma  brać udział w  zabawach ruchowych, ćwiczeniach gimnastycznych a także w grach i zabawach sportowych organizowanych w sali oraz  na powietrzu.

Oto kilka porad  i  wskazówek dla rodziców ułatwiających wspólne zabawy z dziećmi . Gimnastyka  ma być dla dziecka wesołą i radosną  zabawą a dorosły powinien ćwiczyć razem z  dzieckiem. Nie należy wydawać poleceń,  komenderować, pouczać i ciągle upominać. Najlepiej  gdy dziecko wraz z  dorosłym  bawi się  w zabawy naśladowcze np. Skaczące piłeczki (podskoki obunóż), Wiatr i liście (skłony na boki  i wirowanie dookoła siebie), Zabawy kotków (chodzenie na czworakach za piłką, wykonywanie kociego grzbietu), Zanieś misiowi śniadanie ( przenoszenie na tacy drobnych  klocków). Tego typu zabawy nie tylko sprzyjają  rozwojowi sprawności ruchowej ale także pobudzają wyobraźnię  i fantazję a także podsuwają  pomysły do różnorodnych zabaw tematycznych .

Dzieci bardzo chętnie popisują się swoimi umiejętnościami i dlatego dobrze jest też nadawać ćwiczeniom gimnastycznym charakter nie tylko zabawowy ale także  zadaniowy np. Przejdź po pniu  drzewa…..,  Biegnij slalomem pomiędzy drzewami (ustawionymi przeszkodami) …., Idź przed siebie z książką  położoną  na głowie…., Skacz raz na jednej, raz na drugiej nodze  ….. Podczas  takich  ćwiczeń   dzieci wykazują się odwagą, sprytem, wytrwałością a także  odczuwają  radość  z osiągniętego celu.

Organizując zabawy ruchowe i ćwiczenia gimnastyczne  koniecznie należy zadbać  o warunki higieniczne  i zdrowotne. Jeżeli nie odbywają się one na powietrzu to należy pamiętać, że pokój musi być odkurzony  i przewietrzony a dziecko przebrane w wygodny strój sportowy. Zabawy  terenowe z pokonywaniem naturalnych przeszkód, gry zespołowe, zawody sportowe prowadzone na powietrzu, gdyż  mają ogromny wpływ na zdrowie dziecka i jego odporność. Dlatego  należy (bez względu na pogodę) organizować dzieciom zabawy w wodzie (pływanie) i z wodą (np. puszczanie okręcików w basenie, wlewanie lub   przelewanie wody) , na śniegu (lepienie bałwana, rzucanie śnieżkami, jazda na sankach i nartach)  i lodzie (jazda na łyżwach ).

Ważne jest zapewnienie dziecku podczas  zabaw  bezpieczeństwa zarówno gdy odbywają się one  w mieszkaniu, w parku  jak i  na podwórku. Każde dziecko ma orientować się w tym ,  co mu wolno a czego nie wolno robić. Musi wiedzieć, że nie wolno skakać po meblach, wchodzić na zamarznięty staw, bawić się  piłką blisko jezdni, wdrapywać się na wysokie drzewa itp.

Dzieci sprawne  ruchowo będą odznaczać się :

– dobrym stanem zdrowia, gdyż ono w znacznym stopniu zależy od ruchu. Słaba koordynacja ruchowa (motoryczna) jest przyczyną braku motywacji  i unikania ćwiczeń;

-większą odpornością psychiczną i fizyczną. Odbywa się to poprzez możliwość wyładowywania nadmiaru energii, rozładowywania emocji i uwolnienia napięć  podczas  ćwiczeń i zabaw  ruchowych;

-pewnością siebie i zadowoleniem. Dzieci sprawne ruchowo odczuwają przyjemność z uczestniczenia w zabawach i ćwiczeniach gdyż mają świadomość , ile już potrafią. Są też  dumne ze swojej samodzielności oraz  zaradności;

– lepszymi umiejętnościami społecznymi. Dzieci sprawne ruchowo łatwiej nawiązują kontakty z rówieśnikami , potrafią współpracować (np. zabawa  terenowa – Szukamy ukrytego skarbu)  i współdziałać w zespole  (np. zabawy z piłką Dwa ognie)  są akceptowane społecznie i często stają  się  przywódcami w  grupie.

Bywają dzieci, które  unikają zabaw i ćwiczeń ruchowych bo nie mogą nadążyć za rówieśnikami, gorzej jeżdżą na rowerku, słabiej pływają itp. Te dzieci charakteryzują się niezręcznością ruchową, słabą  koordynacją ,  wzrokowo – ruchową (rzuty woreczkiem do celu) i słabą płynnością ruchów.  Napotykając na trudności zaczynają unikać danej aktywności ruchowej lub w ogóle  przestają ćwiczyć. Brak ćwiczeń przyczynia się do  nie rozwijania danej  umiejętności  a więc do jeszcze większych trudności. To z kolei  często  powoduje  odrzucenie dziecka  przez rówieśników  jego izolację  a także  wyśmiewanie się.

W jaki sposób możemy pomóc dzieciom , które unikają aktywności ruchowej?

Przede wszystkim stwarzać okazję  do ruchu i razem z dzieckiem bawić się.  Szukać takich form aktywności , które sprawiają dziecku zadowolenie i radość . Podczas wspólnych zabaw motywować , zachęcać poprzez przekonywanie  i chwalenie  za najdrobniejszy sukces . Nigdy nie należy zmuszać  dziecka do aktywności fizycznej. Natomiast  znaleźć wśród  rówieśników dziecko z takim samymi możliwościami ruchowymi i w trakcie wspólnych zabaw (ćwiczeń) chwalić za podejmowane próby. Dzięki temu wzrośnie samoocena  dziecka a z czasem i satysfakcja z pokonywania własnej słabości.

Kilka bardzo ważnych zdań  zamiast zakończenia

 

Pisząc o niezręczności ruchowej chodzi głównie o ruchy całego ciała  w tym rąk i nóg. Jednak w przygotowaniu dziecka do nauki w szkole bardzo ważna  jest sprawność manualna czyli niewielkie  ruchy palców i dłoni, które zaangażowane są podczas pisania.  Dzieci niezręczne manualnie dostrzegamy  w codziennych sytuacjach np. podczas ubierania się i rozbierania , jedzenia, mycia  itp. Czasami też spotykamy  dzieci , które  mają nienależytą koordynację pracy obu rąk . Jest to szczególnie widoczne w sytuacjach, gdy dziecko napotyka na trudności w  zapinaniu  guzików, wiązaniu sznurowadeł i łapaniu piłki. Wówczas wyraźnie widać  , że  dziecko chętnie używa jednej ręki , a druga wręcz mu przeszkadza. Niektóre dzieci podczas rysowania  tak silnie   naciskają  kredkę, że albo ją łamią albo  dziurawią kartkę. Świadczy to o wzmożonym  napięciu mięśniowym i mało precyzyjnych, gwałtownych, kanciastych  ruchach ręki. Spotykamy też dzieci , które  mają za małe napięcie  mięśniowe  i wtedy kreski przez nie rysowane są cienkie , drżące , falowane lub przerywane  i ledwo widoczne.

Podczas  wycinania nożyczkami  można dostrzec  dzieci niezręczne manualnie ze  złą koordynacje wzrokowo – ruchową . Te dzieci napotykają na trudności  z trzymaniem w jednej ręce kartki a w drugiej nożyczek a wycinanie polega na szarpaniu kartki. U dzieci z takimi problemami często występują współruchy a więc pomaganie sobie ruchami tułowia, szyi i języka. W tym krótkim podsumowaniu należy zwrócić uwagę na najczęściej występujące problemy niezborności  manualnej, które ściśle są związane z rozwojem ruchowym dziecka. Dlatego każdy rodzic powinien  wiedzieć , że sprawność ruchowa całego ciała, dbałość o sprawność manualną,  praca nad usamodzielnieniem dzieci w czynnościach codziennych i samoobsługowych ma ogromne znaczenie w przygotowaniu dziecka do podjęcia nauki w szkole szczególnie w zakresie pisania. Przygotowanie  do pisania  nie polega na nauczeniu sztuki kreślenia liter ale dobrej sprawności ruchowej i manualnej. Wspólne zabawy ruchowe z rodzicami i umożliwienie dzieciom w domu  malowania , lepienia z plasteliny, wycinania , wydzierania, darcia  a nawet szycia prostym ściegiem (igła zerówka) jest gwarancja sukcesu szkolnego. Lekceważenie  dziecięcej potrzeby ruchu i  brak dbałości o rozwój ruchowy w tym manualny  może być  przyczyną  niepowodzenia dzieci w uczeniu się.

Kilka słów dla rodziców, których dziecko po raz pierwszy idzie do przedszkola…

Drogi Rodzicu,
Po pierwsze: należy pogodzić się z faktem, że taka sytuacja może Cię przerosnąć, a nie może się wydarzyć nic gorszego,  niż Twoja bezradność w maskowaniu prawdziwych uczuć. Jeśli mówisz, że łzami w oczach i łamiącym się głosem, że będzie super i nie ma się czego bać, dziecko wie, że kłamiesz! Skoro je oszukujesz, to znaczy, że ukrywasz coś strasznego  jak wtedy, gdy obiecywałeś, że zastrzyk nie boli. Kiedy wiadomym jest, że emocje  za chwilę wezmą górę trzeba natychmiast pożegnać się z dzieckiem i uciekać! Brutalne? Nie!Krótkie rozstanie: zapewnienie że wrócisz,  dwa buziaki i uścisk wystarczą. Twoja zdecydowana i niezachwiana postawa przy pożegnaniu będzie świadectwem tego, że się nie boisz o jego bezpieczeństwo, że zostawiasz je w dobrych rękach. W ten sposób niewerbalnie przekażesz swemu przestraszonemu dziecku to, co niemożliwe do wypowiedzenia: „nie bój się będzie super!”
Po drugie: przedszkolakiem można stać się na długo przed datą  pierwszego września. Gdy wiadomym już jest, że dziecko zostało przyjęte do danej placówki, należy z nim o tym porozmawiać. Trzeba wytłumaczyć maluchowi (wcześniej niż przed obliczem czekającej pani nauczycielki), że to naturalne, iż każdy ma swoje obowiązki. Mama idzie do pracy, by zarabiać pieniążki, a dziecko idzie do swojego przedszkola, by się bawić. Takie wyjaśnienie z pewnością pomoże zrozumieć sens chodzenia do przedszkola, bowiem zabawa w tym wieku jest sprawą kluczową w rozwoju dziecka.Bardzo ważnym jest, by dziecko wiedziało jak wygląda przedszkole. Rodzicu! Dobrze, gdy pokażesz (lub przypomnisz, jeśli wspólnie z dzieckiem uczestniczyłeś w ivencie „Drzwi Otwarte”) szatnię, w której dziecko będzie się przebierać, salę do której będzie wchodzić jako pełnoprawny przedszkolak. Częste spacery w okolicy, obserwowanie dzieci bawiących się w ogrodzie przedszkolnym – to wszystko pomoże dziecku w tworzeniu wizji przedszkola jako miejsca przyjaznego, znanego i godnego uwagi.
Po trzecie: Należy być słownym! Kiedy rodzic obiecuje dziecku, że będzie przed obiadem, to musi być na czas!Rodzicu! Bierz odpowiedzialność za swoje słowa! Jeśli zależy Ci, by dziecko czuło się komfortowo i nie traciło czasu przeznaczonego na zabawę przy oknie, ocierając nerwowo napływające do oczu łzy – bądź o ustalonej porze. Jeżeli nie dotrzymasz słowa, możesz być pewien, że następnego dnia odprowadzenie dziecka do przedszkola będzie jeszcze trudniejsze. Dzieci czekają, boją się, że nie zostaną odebrane, stres związany z oczekiwaniem może doprowadzić do skrajnych sytuacji jak, wymioty, ataki paniki czy moczenie się. Pamiętaj, Ty dajesz przykład, jeśli będziesz niesłowny, dziecko szybko nauczy się, że nie trzeba dotrzymywać słowa – to może się obrócić przeciwko Tobie!
Ważnym jest również, by  stopniowo wydłużać czas pobytu w przedszkolu. Gdy istnieje taka możliwość, dobrze jest nie zostawiać dziecka na 10 godzin już pierwszego dnia. Dziecko w nowym otoczeniu, z obcymi dorosłymi i zapłakanymi rówieśnikami, przeżywa trudne chwile, które dla niego ciągną się w nieskończoność. Jeśli pozwoli się dziecku na stopniowe przyzwyczajanie się do nowej sytuacji,  nie dopuszczając do poczucia nadmiaru wrażeń – dziecko nabierze zaufania do rodzica oraz skieruje uwagę na możliwość  zabawy z kolegami. Dzięki takiemu postępowaniu, rodzic po pewnym czasie może spodziewać się  upragnionych słów: „ a czy przyjdziesz po mnie jutro po obiedzie, bo nie zdążyłem się pobawić”.
A zatem, nie bójmy się, 3 września nie musi być straszny!

Hmmm…

Gdybyśmy mogli od nowa wychowywać dziecko,
częściej używalibyśmy palca do malowania,
a rzadziej do wytykania.
Mniej byśmy upominali, a bardziej dbali o bliski kontakt.
Zamiast patrzeć stale na zegarek,
patrzylibyśmy na to, co robi.
Wiedzielibyśmy mniej, lecz za to umielibyśmy okazać troskę.
Robilibyśmy więcej wycieczek i puszczali więcej latawców,
Przestalibyśmy odgrywać poważnych, a zaczęlibyśmy poważnie się bawić.
Przebieglibyśmy więcej pól i obejrzelibyśmy więcej gwiazd.
Rzadziej byśmy szarpali, a częściej przytulali,
Rzadziej bylibyśmy nieugięci, a częściej wspierali,
Budowalibyśmy najpierw poczucie własnej wartości, a dopiero potem dom.
Nie uczylibyśmy zamiłowania do władzy,
lecz potęgi miłości…
WARTO SIĘ ZASTANOWIĆ DRODZY RODZICE

PROŚBA DZIECKA


•Nie psuj mnie. Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego, czego się domagam. To tylko próba sił z mojej strony.
•Nie bój się stanowczości. Właśnie tego potrzebuję – poczucia bezpieczeństwa.
•Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko ty możesz pomóc mi zwalczyć zło, póki jest to jeszcze w ogóle możliwe.
•Nie rób ze mnie większego dziecka, niż jestem. To sprawia, że przyjmuje postawę głupio dorosłą.
•Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, jeśli nie jest to absolutnie konieczne. O wiele bardziej przejmuję się tym, co mówisz, jeśli rozmawiamy w cztery oczy.
•Nie chroń mnie przed konsekwencjami. Czasami dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych.
•Nie wmawiaj mi, że błędy, które popełniam, są grzechem. To zagraża mojemu poczuciu wartości.
•Nie przejmuj się za bardzo, gdy mówię, że cię nienawidzę. To nie ty jesteś moim wrogiem, lecz twoja miażdżąca przewaga!
•Nie zwracaj zbytniej uwagi na moje drobne dolegliwości. Czasami wykorzystuję je, by przyciągnąć twoją uwagę.
•Nie zrzędź. W przeciwnym razie muszę się przed tobą bronić i robię się głuchy.
•Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia. Czuję się przeraźliwie tłamszony, kiedy nic z tego wszystkiego nie wychodzi.
•Nie zapominaj, że jeszcze trudno mi jest precyzyjnie wyrazić myśli. To dlatego nie zawsze się rozumiemy.
•Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwości. Zbyt łatwo strach zmusza mnie do kłamstwa.
•Nie bądź niekonsekwentny. To mnie ogłupia i wtedy tracę całą moją wiarę w ciebie.
•Nie odtrącaj mnie, gdy dręczę cię pytaniami. Może się wkrótce okazać, że zamiast prosić cię o wyjaśnienia, poszukam ich gdzie indziej.
•Nie wmawiaj mi, że moje lęki są głupie. One po prostu są.
•Nie rób z siebie nieskazitelnego ideału. Prawda na twój temat byłaby w przyszłości nie do zniesienia. Nie wyobrażaj sobie, iż przepraszając mnie stracisz autorytet. Za uczciwą grę umiem podziękować miłością, o jakiej nawet ci się nie śniło.
•Nie zapominaj , że uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty. To po prostu mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy.
•Nie bądź ślepy i przyznaj, że ja też rosnę. Wiem, jak trudno dotrzymać mi kroku w tym galopie, ale zrób, co możesz, żeby nam się to udało
•Nie bój się miłości. Nigdy.

Janusz Korczak

PRAWA DZIECKA

Niech się wreszcie każdy dowie
i rozpowie w świecie całym,
że dziecko to także człowiek,
tyle, że jeszcze mały.
Dlatego ludzie uczeni,
którym za to należą się brawa,
chcąc wielu dzieci los odmienić,
spisali dla was mądre prawa.
Więc je na co dzień i od święta
spróbujcie dobrze zapamiętać:

Nikt mnie siłą nie ma prawa zmuszać do niczego,
a szczególnie do zrobienia czegoś niedobrego.

Mogę uczyć się wszystkiego, co mnie zaciekawi
i mam prawo sam wybierać, z kim się będę bawić.

Nikt nie może mnie poniżać, krzywdzić, bić, wyzywać,
i każdego mogę zawsze na ratunek wzywać.

Jeśli mama albo tata już nie mieszka z nami,
nikt nie może mi zabronić spotkać ich czasami.

Nikt nie może moich listów czytać bez pytania,
mam też prawo do tajemnic i własnego zdania.

Mogę żądać, żeby każdy uznał moje prawa,
a gdy różnię się od innych, to jest moja sprawa.

Tak się tu wiersze poukładały,
prawa dla dzieci na całym świecie,
Byście w potrzebie z nich korzystaly
najlepiej, jak umiecie.

Janusz Korczak

ŻELAZNE REGUŁY WYCHOWAWCZE DLA MŁODYCH RODZICÓW

•Nigdy przy dzieciach nie kłóćcie się. Jeżeli zaistnieją nieporozumienia, załatwiajcie to między sobą, bez świadków.
•Nigdy przy dzieciach nie róbcie wymówek i nie sprzeczajcie się, zwłaszcza na
ich temat.
•Nigdy nie pozwalajcie dzieciom na rzeczy zabronione przez drugie z rodziców.
•Nigdy nie zwierzajcie się dziecku z wzajemnych żalów.
•Nigdy w obecności dzieci nie wypominajcie sobie wad ani przewinień.
•Nigdy nie podważajcie szacunku ani nie osłabiajcie miłości dziecka do drugiego z rodziców.
•Nigdy nie mówcie dziecku: “Tylko nie mów tego mamie”, albo “Nic nie powiedz ojcu”.
•Nigdy nie mówcie dziecku: “Powiem tatusiowi, jaki byłeś dziś niegrzeczny”.
•Jeżeli dzieci straszy się ojcem, to jak mogą go kochać i mieć do niego zaufanie?
•Nigdy nie wydawajcie dzieciom nieprzemyślanych poleceń. Nie wolno ich też co chwila zmieniać, aby dziecko nie spostrzegło, że nakazy i zakazy zależą  wyłącznie od chwilowych humorów czy nastrojów.
•Nigdy nie wyróżniajcie żadnych z dzieci, lecz wszystkie traktujcie sprawiedliwie.
•Nie bądźcie rodzicami, którzy wszystko wykonują za dzieci, ale stawiajcie im słuszne wymagania i powoli wdrażajcie do samodzielnej pracy.
•Bądźcie tacy, jakimi chcielibyście widzieć wasze dzieci.

SZUKAJMY DROGI DO NASZYCH DZIECI


•Przyglądaj się dziecku jak komuś, kto odbywa ciężką wspinaczkę pod wysoką górę.
•Zauważaj jego mocne strony.
•Naucz się słuchać.
•Szanuj uczucia swojego dziecka.
•Każdego dnia doceń coś, co dziecko zrobi dobrze.
•Dziel się z dzieckiem swoimi uczuciami.
•Bądź stanowczy pomagając dziecku w dokonywaniu zdrowych wyborów.
•Zacieśnij więź między domem a przedszkolem (szkołą).
•Dziel się z wychowawcą tym, co lubisz i podziwiasz w swoim dziecku.
•Ucz swoje dziecko, że nie jest tylko samym ciałem.
•Twórz i pielęgnuj pozytywną atmosferę w domu.
•Ciesz się i baw ze swoim dzieckiem.
•Dawaj dziecku to, co masz w sobie cennego i ważnego.
•Interweniuj, gdy twoje dziecko mówi o sobie negatywnie.
•Mów szczerze o wszystkich oczekiwaniach.
•Pozwalaj dziecku brać udział w decyzjach i wyborach dotyczących jego samego i waszej rodziny.
•Słuchaj nie osądzając.
•Jasno formułuj wymagania.
•Wprowadź na stałe humor w wasze życie.
•Nigdy nie zawstydzaj, nie ośmieszaj ani nie wprawiaj dziecka w zakłopotanie.
•Okazuj swojemu dziecku Miłość bez stawiania warunków.
Wzajemna miłość to pozwolić Tobie i Mnie być sobą:)